Rok 2024 pod znakiem wyborów
Rok 2024 pod znakiem wyborów
Prezentacja i debata w ramach spotkań cyklicznych SKN TIGER
Dnia 21 lutego 2024 roku miałem ogromną przyjemność przedstawić prezentację o tegorocznych najważniejszych wyborach na świecie przed innymi członkami Studenckiego Koła Naukowego TIGER. Do przygotowania tego tematu prezentacji zainspirował mnie krótki artykuł prasowy, który był poświęcony właśnie wyborom na świecie w 2024 roku. W tym artykule wspomniano, że w obecnym roku do urn może pójść rekordowa liczba ludzi na całym świecie. Uznałem, że to jest dobry temat do debaty. Podczas prezentacji wytłumaczyłem, dlaczego rok 2024 jest nazywany „rokiem wielkich wyborów”. Przy okazji także pokazałem wykres słupkowy z liczebnością uprawnionych do głosowania w każdym roku oraz mapę świata z zaznaczonymi odpowiednim kolorem krajami, w których odbędą się wybory. Nie sposób było omówić wszystkich wyborów, dlatego wybrałem tylko te, które są postrzegane jako najważniejsze dla świata. W prezentacji przedstawiłem najważniejsze fakty dotyczące wyborów prezydenckich w Tajwanie, Rosji oraz USA; wyborów parlamentarnych w Indiach i Wielkiej Brytanii; wyborów do Parlamentu Europejskiego oraz wyborów samorządowych w Polsce. Po prezentacji miała miejsce bardzo interesująca debata, w której każdy mógł przedstawić swój punkt widzenia. Nie tylko rozmawialiśmy o wyborach, ale także o obecnej sytuacji politycznej, społecznej i gospodarczej w różnych krajach świata, która pozwoliła nam lepiej zrozumieć tak bardzo różne społeczeństwa oraz ich motywacje wyborcze.
„Rok wielkich wyborów”
Obecny 2024 rok jest rokiem bardzo szczególnym, ponieważ do urn może wybrać się rekordowa liczba wyborców na całym świecie. Szacuje się, że aż 4,2 mld ludzi na świecie będzie mogło oddać swój głos. To jest ponad połowa ludzkiej populacji! Wybory różnego rodzaju odbędą się aż w 70 krajach świata. Można też dyskutować co do rzeczywistej liczby krajów, ponieważ nie wszędzie odbędą się wybory przeprowadzone w sposób demokratyczny, jak np. w Rosji czy też w Białorusi. Niemniej, wybory będą się odbywać także w krajach o najliczniejszej populacji, np. w Indiach (nazywanych „największą demokracją świata”), w Indonezji (wybory parlamentarni-prezydenckie), w Pakistanie (wybory parlamentarne) oraz w Meksyku (wybory prezydenckie). Do urn pójdą także wyborcy krajów Unii Europejskiej (wybory do Parlamentu Europejskiego) oraz Stanów Zjednoczonych (wybory prezydenckie). Oprócz tego, wybory prezydenckie odbędą się m.in. w Finlandii, Rumunii, Islandii, Algierii, Wenezueli oraz Sri Lance. Swoich przedstawicieli do parlamentu wybiorą obywatele Wielkiej Brytanii, Austrii, Portugalii RPA, Iranu, Korei Południowej oraz Mongolii. Referenda są planowane również w Irlandii oraz Gabonie. Co ciekawe, według magazynu Economist najważniejszymi wyborami Starego Kontynentu będą wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii, a wybory prezydenckie w USA mogą przynieść „największe zagrożenie dla świata”.
Wybory prezydenckie w Tajwanie, Rosji oraz Stanach Zjednoczonych
Zaczniemy od wyborów prezydencko-parlamentarnych w Tajwanie, które odbyły się 13 stycznia 2024 roku. Wybory prezydenckie zwyciężył dotychczasowy wiceprezydent Lai Ching-te z Demokratycznej Partii Postępu (DPP), który zdobył 40,05% głosów. Ponadto w wyborach uczestniczyli także Hou Yu-ih z Partii Narodowej (Kuomitang, KMT) oraz Ko Wen-je z Tajwańskiej Partii Ludowej (TPP), którzy zdobyli odpowiednio 33,49% oraz 26,46%. Sam wynik pokazuje, że walka o urząd prezydenta była zacięta, a głosy były dość równomiernie rozłożone. Inna sytuacja ma miejsce w 113-osobowym tajwańskim parlamencie, w którym najwięcej mandatów zgarnęła nie Demokratyczna Partia Postępu, lecz Partia Narodowa (52 mandaty). Pomimo osiągnięcia największej liczby mandatów, nie zdobyła samodzielnej większości. Demokratyczna Partia Postępu straciła 10 mandatów i obecnie ma 51 przedstawicieli w parlamencie. Tajwańska Partia Ludowa zgarnęła 8 mandatów. W skład parlamentu wchodzą jeszcze dwaj posłowie niezrzeszeni. Wyniki wyborów raczej nie wpłyną na zmianę polityki w Tajwanie, ponieważ planowana jest kontynuacja pogłębienia relacji ze Stanami Zjednoczonymi. Utrzymane zostaną także napięte stosunki z Chinami, ale nie przewiduje się eskalacji konfliktu. Wybory pokazały również problem dwóch największych partii, które nie były w stanie zdobyć samodzielnej większości, pomimo obowiązującego systemu politycznego opartego na jednomandatowych okręgach wyborczych. Obie partie zmagają się z innymi rodzajami trudnościami – DPP mierzy się z rozczarowaniem społeczeństwa niespełnionymi obietnicami w sferze społeczno-ekonomicznej, a KMT boryka się z problemem starzenia się własnego elektoratu i odpływem wyborców do TPP.
Wybory prezydenckie w Rosji były planowane na 15-17 marca 2024 roku. Centralna Komisja Wyborcza oficjalnie zarejestrowała czterech kandydatów, w tym Władimira Putina jako kandydata niezależnego. Zmiana konstytucji w Rosji w 2020 roku dała Putinowi możliwość ubiegania się o piątą i szóstą kadencję (sześcioletnią) na stanowisku prezydenta. Niezależni od władzy kontrkandydaci, Jekaterina Duncowa oraz Boris Nadieżdin, nie zostali dopuszczeni do udziału w wyborach. Warto poświęcić trochę uwagi dotychczasowym dokonaniom Borisa Nadieżdina, który zdążył zwrócić na siebie uwagę opinię publiczną. Boris Nadieżdin był kandydatem opozycyjnym, który otwarcie krytykował wojnę przeciwko Ukrainie i zapowiedział jednocześnie, że zakończyłby tę wojnę, gdyby został prezydentem. Udało się jemu zebrać wymaganą liczbę podpisów, co w tamtych warunkach jest niemałym osiągnięciem. Z kolei, w mediach społecznościowych obiegły zdjęcia długich kolejek ludzi oczekujących na złożenie podpisów pod jego kandydaturą. Ostatecznie Centralna Komisja Wyborcza miała stwierdzić nieprawidłowości w ponad 15% podpisów, przez co jego udział w wyborach prezydenckich został zablokowany (rosyjskie prawo dopuszcza jedynie do 5% wadliwych podpisów, aby móc startować w wyborach). W ostateczności nie było kontrkandydata, który na poważnie mógłby zagrozić Putinowi. Aleksiej Nawalny w ostatnich dniach swojego życia zaapelował do Rosjan, aby stawili się na głosowanie w samo południe, pokazując w ten sposób sprzeciw wobec Putina. Ze względu na panujący tam system polityczny, zwycięzca wyborów prezydenckich już został wyłoniony, a wybory były jedynie formalnością. Centralna Komisja Wyborcza Federacji Rosyjskiej ogłosiła, że Putin zdobył 87,28% głosów.
Największe emocje na świecie budzą wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych, które odbędą się 5 listopada 2024 roku. Wiele na to wskazuje, że do walki o urząd prezydenta staną demokrata Joe Biden oraz republikanin Donald Trump. W prawyborach prezydenckich Partii Republikańskiej Donald Trump zdecydowanie wygrywa z kontrkandydatką Nicky Haley i zebrał ponad połowę głosów od nominatów. Sytuacja w Partii Demokratycznej ma się bardzo podobnie – Joe Biden uzyskał zdecydowaną większość nominacji z partii. Z ostatnich sondaży wynika, że Trump ma kilkuprocentową przewagę nad przeciwnikiem i ma większą szansę na zwycięstwo w wyborach prezydenckich. Na zmianę nastroju w USA mogła mieć wpływ przede wszystkim drożyzna, pomimo całkiem dobrej kondycji gospodarczej w tym kraju. Amerykanie narzekają także na rekordowy napływ imigrantów. Ciekawy obraz opinii amerykańskiego społeczeństwa przedstawia jeden z sondaży, z którego wynika, że „dla 75% wyborców Joe Biden jest zbyt stary na stanowisko prezydenta, a identyczny podgląd o Trumpie ma połowa respondentów”. Nie powinno to nikogo dziwić, gdyż dniu objęcia urzędu prezydenta w razie zwycięstwa Biden będzie miał 82 lata, a jego kontrkandydat Trump – 78 lat. Według magazynu Economist listopadowe wybory prezydenckie w USA mogą przynieść „największe zagrożenie dla świata”, gdyż pod dużym znakiem zapytania stoi kierunek polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych, ich stosunek do wojny w Ukrainie oraz jakość demokracji w tym kraju. Wygrana Joe Bidena prawdopodobnie oznacza utrzymanie statusu quo w polityce zagranicznej, natomiast zwycięstwo Trumpa mogłoby przynieść zmiany w relacjach międzynarodowych. Na powrocie Trumpa do władzy mogą zyskać Węgry, Rosja, Indie, Arabia Saudyjska oraz Izrael, natomiast mogą stracić Chiny, Tajwan, Meksyk, Unia Europejska oraz Ukraina.
Wybory do Parlamentu Europejskiego
Obywatele krajów Unii Europejskiej wybiorą swoich przedstawicieli do Parlamentu Europejskiego w dniach 6-9 czerwca 2024 roku. W nowej kadencji dojdzie do istotnych zmian w Parlamencie Europejskim, gdyż powiększy się liczba parlamentarzystów do 720 (wcześniej było 705). Na tej zmianie Polska zyska jeden dodatkowy mandat, dzięki czemu będzie miała 53 europosłów w Parlamencie Europejskim. Wyniki sondażu przeprowadzonego na przełomie 2023 i 2024 roku pokazują, że na europejskiej scenie politycznej może dojść do małych przetasowań. Zgodnie z wynikami w jednym sondażu, najwięcej mandatów mogłaby zdobyć Europejska Partia Ludowa (EPP) - 173 mandaty, o 5 mniej niż obecnie. W nowej kadencji PE najwięcej zyskaliby dwa ugrupowania prawicowe: Tożsamość i Demokracja (ID) - 98 mandatów, o 40 więcej niż obecnie oraz Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy (ECR) - 85 mandatów, o 18 więcej niż obecnie. Ponadto miejsca w europarlamencie dostaną: Postępowy Sojusz Socjalistów i Demokratów (S&D) – 131 mandatów, o 10 mniej niż obecnie; Odnówmy Europę (RE) – 86 mandatów, o 15 mniej niż obecnie; Zieloni – Wolny Sojusz Europejski – 61 mandatów, o 10 mniej niż obecnie; Lewica – 44 mandaty, o 6 więcej niż obecnie; niezrzeszeni – 54 mandaty, o 9 mniej niż obecnie. Trójczłonowa koalicja EPP-S&D-RE mogłaby otrzymać łącznie 390 mandatów i nadal zachować większość w europarlamencie, ale tym razem będzie to dość niepewna większość. Nie ma stuprocentowej gwarancji, że wszystkie trzy ugrupowania będą zgodni we wszystkich kwestiach i głosować jednakowo. Pojawiają się także pogłoski o możliwym zacieśnieniu współpracy między EPP a ECR. Wyniki sondażu pokazują, że w krajach Unii Europejskiej zmieniają się nastroje społeczne, a na zmianie korzystają najbardziej ugrupowania populistyczne i skrajnej prawicy. Ostatnio doszło do protestów rolników w wielu krajach europejskich przeciwko zapisom unijnego Zielonego Ładu oraz napływowi towarów rolnych i żywności spoza UE. Komisja Europejska zapowiedziała dokonanie zmian w Zielonym Ładzie, które mają wyjść naprzeciw postulatom protestujących rolników. Podsumowując, nie przewiduje się, aby nadchodzące wybory do Parlamentu Europejskiego przyniosły duże zmiany w układzie sił, ale można spodziewać się niewielkiej korekty polityki prowadzonej przez Unię Europejską, a w szczególności w zakresie klimatu.
Wybory parlamentarne w Indiach i Wielkiej Brytanii
Warto też przyjrzeć się nadchodzącym wyborom parlamentarnym w Indiach, w których zamieszkuje aż 1,4 mld ludzi. Nie bez powodu Indie jest nazywane „największą demokracją świata”. Mieszkańcy Indii wybiorą 543 członków Lok Sabha, czyli Izby Ludowej. W obecnej chwili największą popularnością cieszy się Narendra Modi, szef hinduistycznej Indyjskiej Partii Ludowej (BJP). Wiele wskazuje na to, że ugrupowanie Modiego ma już zapewnione zwycięstwo w wyborach, co oznacza trzecią kadencję ich rządów. Sukces Modiego ma kilka źródeł. Przez dwie kadencje rządów BJP doszło do rozwoju gospodarczego w kraju i poprawy wizerunku Indii na arenie międzynarodowej. W ostatnim czasie Indie z powodzeniem realizuje program kosmiczny, a z kolei premier Modi zapowiedział kontynuację programu darmowego zboża dla najuboższych mieszkańców kraju. O korzystny wynik w wyborach parlamentarnych będzie starał się Rahul Gandhi, wnuk zamordowanej premier Indiry Gandhi i jeden z liderów opozycyjnego Indyjskiego Kongresu Narodowego. Gandhi stara się dotrzeć do najbiedniejszych obywateli i tych znajdujących się poza systemem kastowym. Na jednym z wieców uświadamiał, że istnieje nierówność społeczna w Indiach i wezwał do przeprowadzenia spisu kast, które miały pokazać skalę dyskryminacji. Rzeczywiście Indie są krajem o ogromnej nierówności społecznej, a przejawem tego jest m.in. fakt, że „60% bogactwa kraju znajduje się w rękach 5% najzamożniejszych obywateli”.
Pod koniec roku 2024 roku odbędą się także wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii, które zostały nazwane „najważniejszymi wyborami w Europie” (wg magazynu Economist). Obecnie Partia Pracy ma około dwudziestoprocentową przewagę nad Partią Konserwatywną, co oznacza duże prawdopodobieństwo zakończenia w tym roku 14-letnich rządów Torysów. Momentem przełomowym był listopad 2021 roku, gdy w sondażach doszło do mijanki, na korzyść Partii Pracy. W obecnej chwili Partia Pracy pod przywództwem Keira Starmera stoi przed szansą na osiągnięcie sukcesu i zdobycie bezwzględnej większości w brytyjskim parlamencie. Przyczyn spadku poparcia dla Partii Konserwatywnej od 2019 roku jest kilka. Wizerunkowi Torysów najbardziej zaszkodziło przyjęcie w siedzibie ówczesnego premiera Borisa Johnsona w trakcie lockdownu. Problem pogłębił się jeszcze bardziej, gdy następczyni Johnsona Liz Truss musiała raptem się wycofać z głośnego projektu reformy podatku, który miał pomóc wyciągnąć kraj ze stagnacji gospodarczej. Do tego w tym samym czasie Brytyjczycy musieli zmagać się z wysoką inflacją i rosnącymi kosztami życia. Trudna sytuacja gospodarcza mogła sprawić, że Brytyjczycy zmienili własne postrzeganie na Brexit. W sondażu przeprowadzonym w 2023 roku, 51% Brytyjczyków zadeklarowało gotowość oddania głosu za powrotem do kraju UE. Odmiennego zdania było 32% badanych. W Wielkiej Brytanii główną osią podziału politycznego jest polityka imigracyjna, a oprócz tego poruszane są inne, ważne dla Brytyjczyków tematy: inflacja, rosnące koszty życia, służba zdrowia oraz współpraca z Unią Europejską. Z największą pewnością te wszystkie obszary będą poruszane w trakcie kampanii.
Podsumowanie
W tym roku dojdzie do kilku kluczowych wyborów, które mogą znacząco wpłynąć na stosunki międzynarodowe, a także na sytuację polityczną, społeczną i gospodarczą poszczegól-nych krajów. Największe emocje będą budzić wybory w Stanach Zjednoczonych, na które czekają z niecierpliwością wszystkie zainteresowane strony. Pojawia się także pytania o to, czy nastąpi zmiana polityki Unii Europejskiej po wyborach do Parlamentu Europejskiego i jak wyniki wyborów w różnych krajach wpłyną na ich stan demokracji i praworządności. Pomimo rekordowej liczby uprawnionych do głosowania, to nadal w niektórych państwach w ogóle nie są organizowane wybory albo są przeprowadzane w sposób niedemokratyczny.
Zawsze uważałem, że wybory są naszym wielkim przywilejem, ponieważ możemy sami dokonywać wyboru przyszłości naszych krajów. Na sam koniec chciałbym zachęcić Was do aktywnego uczestnictwa w najważniejszym święcie demokracji.
https://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/analizy/2024-01-16/kontynuacja-wybory-na-tajwanie
https://www.rp.pl/polityka/art39538881-wybory-prezydenckie-w-rosji-wladimir-putin-oglosil-decyzje
https://www.rp.pl/polityka/art39950101-unia-europejska-ma-zmienic-zielony-lad-na-korzysc-rolnikow
https://www.rp.pl/polityka/art39536341-premier-modi-blizej-trzeciej-kadencji
https://www.rp.pl/polityka/art39947581-podboj-kosmosu-ma-wydluzyc-rzady-narendry-modiego-w-indiach
https://www.euractiv.pl/section/demokracja/news/brytyjczycy-chca-z-powrotem-do-ue-sondaz/
Komentarze
Prześlij komentarz