Co wiemy po wyborach samorządowych?

Za nami wybory samorządowe, które przyniosły całkiem ciekawe rozstrzygnięcia. Ostatnia kadencja organów samorządowych była rekordowo długa, bo nie tylko trwała pięć lat w efekcie nowelizacji ustaw o samorządach z 2018 roku, ale także decyzją poprzedniego Sejmu została przedłużona o kolejne pół roku. Za to kampania wyborcza trwała wyjątkowo krótko, ponieważ formalnie rozpoczęła się dopiero pod koniec stycznia, gdy zostało opublikowane rozporządzenie o zarządzeniu wyborów. Kalendarz wyborczy był mocno napięty – do 4 marca trzeba było zgłaszać listy kandydatów na radnych w wybo-rach do rad gmin, powiatów i sejmików wojewódzkich, a do 14 marca – kandydatów na wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Pierwsza tura wyborów samorządowych odbyła się 7 kwietnia, a druga tura – dwa tygodnie później. Kampania wyborcza była często postrzegana jako bezbarwna i pozbawiona emocji, co w dużej mierze było spowo-dowane większym zainteresowaniem opinii publicznej wydarzeniami w polityce ogólno-polskiej. Z drugiej strony, nie było widać szczególnego zaangażowania różnych ugrupowań politycznych w kampanię wyborczą, najpewniej z powodu zmęczenia po intensywnych wyborach parlamentarnych i oszczędzania energii na kolejne wybory. Podczas kampanii wyborczej największą uwagę przyciągał Kraków, w którym toczyła się zacięta walka o urząd prezydenta miasta. Ciekawie było także w Warszawie i we Wrocławiu. Bardzo istotnym elementem kampanii samorządowej była też walka o sejmiki wojewódzkie, które miały szczególne znaczenie dla największych ugrupowań politycznych w Polsce.
Po pierwsze: rozczarowująca frekwencja
Uwadze nie umknęła niska frekwencja w dwóch turach wyborów samorządowych. W pierwszej turze do urn poszło jedynie 51,94%* uprawnionych do głosowania (w 2018 roku – 54,90%), natomiast w drugiej turze – 44,06% (w 2018 roku – 48,83%). Frekwencja była niższa nie tylko w stosunku do październikowych wyborów parlamentarnych, ale także w stosunku do ostatnich wyborów samorządowych. W pierwszej turze najniższa frekwencja została odnotowana w grupie wiekowej 18-29 lat (38,6%), natomiast najwyższa – w grupie wiekowej 50-59 lat (62,4%). Do urn chętniej poszły kobiety (53,3%) niż mężczyźni (49,5%). Najwyższa frekwencja była w województwie mazowieckim (57,0%), świętokrzyskim (55,4%) i łódzkim (53,6%), a najniższa była w województwie opolskim (46,4%), śląskim (48,7%) i lubuskim (49,2%). Do lokali wyborczych chętniej wybierali się mieszkańcy wsi niż mieszkańcy miast (54,1% do 50,4%). W drugiej turze wyborów samorządowych frekwencja była jeszcze niższa i tu znów mieszkańcy wsi bardziej się zmobilizowali niż mieszkańcy miast (48,0% do 42,5%). Tym razem do urn najchętniej poszli mieszkańcy województwa lubelskiego (48,1%). Najsłabiej zmobilizo-wani byli mieszkańcy województwa dolnośląskiego (40,4%). Warty odnotowania jest również fakt, że frekwencja we Wrocławiu wyraźnie odstawała od frekwencji w innych dużych miastach i wyniosła raptem 37,0%.
Nie da się nie zauważyć, że zaszła wyraźna zmiana w stosunku do ostatnich wybo-rów parlamentarnych, w których bardziej zmobilizowane były województwa w zachodniej części Polski oraz mieszkańcy miast, a w szczególności dużych miast. Do tego jeszcze dochodzi widoczna demobilizacja najmłodszej grupy wyborców. Najciekawsze jest to, że pomimo znacznych zmian frekwencyjnych, poparcie dla komitetów wyborczych praktycz-nie ani drgnęły. Poważniejszy spadek poparcia zaliczyła Lewica, która uzyskała w wybo-rach samorządowych 6,32% (w parlamentarnych było to 8,61%). Jedynym komitetem wyborczym, który powiększył liczbę głosów, są Bezpartyjni Samorządowcy, co nie powin-no być dużym zaskoczeniem, gdyż lepiej odnajdują się w wyborach lokalnych. W porów-naniu do wyborów parlamentarnych liczba głosów największych komitetów wyborczych uległa zmniejszeniu: dla PiS – o 35,3%, KO – o 33,5%, TD – o 34,0%, Lewicy – o 51,0% i Konfederacji – o 32,6%. Jaki jest wniosek dotyczący frekwencji? Wybory samorządowe w dalszym ciągu nie cieszą się dużym zainteresowaniem w Polsce. Przyczyną niskiej frek-wencji mogła być krótka i bezbarwna kampania wyborcza, a także rozprężenie po emocjo-nujących wyborach parlamentarnych. Nie było także zmasowanej kampanii mającej na celu zachęcenie do udziału w wyborach. Sztaby wyborcze również nie przywiązały dużej wagi do wyborów samorządowych, mając już w głowie przygotowania do wyborów europejskich oraz prezydenckich. Zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości jest w dużej mierze zasługą mobilizacji wyborców we wschodniej części Polski. Niepokojącym sygna-łem jest niski udział najmłodszej grupy wyborców oraz niska frekwencja w miastach. Partie polityczne z największą pewnością będą próbować dochodzić do przyczyn tego stanu rzeczy. Niska frekwencja w wyborach samorządowych jest złym prognostykiem przed nadchodzącymi wyborami do Parlamentu Europejskiego, które również nie cieszą się dużą popularnością w Polsce.
Po drugie: PiS wygrywa wybory do sejmików, ale partie koalicji rządzącej zdobywają większość władzy
Wybory do sejmików wojewódzkich wygrało Prawo i Sprawiedliwość z wynikiem 34,27%, minimalnie poprawiając swój wynik z ostatnich wyborów, gdy miało poparcie na poziomie 34,13%. Duży progres zaliczyła KKW Koalicja Obywatelska, która zgarnęła 30,59% głosów (w ostatnich wyborach – 26,97%). Trzecia Droga otrzymała 14,25% gło-sów. Połączenie dwóch sił – Polskiego Stronnictwa Ludowego i Polski 2050 – było na ogół korzystne, ponieważ pięć lat temu PSL samodzielnie zdobyło 12,07% głosów. Poparcie dla Lewicy praktycznie nie zmieniło się i wyniosło 6,32% wobec 6,62% sprzed pięciu lat. Konfederacja, która po raz pierwszy wystartowała w wyborach samorządowych pod tym szyldem, uzyskała 7,23% głosów. Warto też podkreślić, że przed ostatnimi wyborami Bezpartyjni Samorządowcy podzielili się na dwie grupy i część tego ugrupowania połączy-ła się z Konfederacją, a pozostała część utworzyła własny komitet pod nazwą KW Stowa-rzyszenie „Bezpartyjni Samorządowcy”, które zdobyło 3,01% głosów. Podział mandatów w sejmikach wojewódzkich wygląda następująco: PiS – 239 mandatów (o 15 mniej), KO –
210 mandatów (o 16 więcej), TD – 80 mandatów (o 10 więcej), Lewica – 8 mandatów (o 3 mniej), Konfederacja i Bezpartyjni Samorządowcy – 6 mandatów, Stowarzyszenie „Bezpartyjni Samorządowcy – 3 mandaty (o 12 mniej), pozostali (głównie Śląscy Samorzą-dowcy) – 6 mandatów. Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory do sejmików w 7 woje-wództwach, natomiast Koalicja Obywatelska uzyskała najwyższy wynik w 9 woje-wództwach.
Zróbmy teraz przegląd województw pod kątem tego, kto ma szansę na samodziel-ne rządy w sejmikach wojewódzkich, a kto musi zbudować większość. PiS ma wystar-czającą większość w czterech województwach – podkarpackim, lubelskim, małopolskim i świętokrzyskim. Koalicja Obywatelska może rządzić w sejmiku województwa pomorskie-go bez konieczności współpracy z innymi ugrupowaniami. Istnieje duże prawdopodo-bieństwo na zbudowanie koalicji KO-TD w następujących województwach: kujawsko-pomorskim, lubuskim i warmińsko-mazurskim. W województwie łódzkim spodziewana jest trójczłonowa koalicja KO-TD-L, w której decydującą rolę odegra radny Lewicy. Koalicja Obywatelska i Trzecia Droga mają szansę na zbudowanie większości również w woje-wództwie dolnośląskim, mazowieckim, śląskim i wielkopolskim, ale pozostaje otwartą kwestią, czy do tej większości zostaną zaproszeni również lewicowi radni. W woje-wództwie zachodniopomorskim KO brakuje jednego głosu do większości, więc wciąż pojawia się pytanie, którego z ugrupowań politycznych (TD, Lewica lub Koalicja Samorządowa OK Samorząd) zaprosi do współpracy. Do zbudowania większości w woje-wództwie opolskim KO będzie potrzebować radnych ze Śląskich Samorządowców. Najciekawsza sytuacja była w sejmiku województwa podlaskiego, gdzie podział mandatów wskazywał na pat. PiS miał 15 radnych w sejmiku, KO – 8 radnych, TD – 6 radnych, Konfederacja – 1 radny. W tym układzie to Konfederacja (a konkretnie Stanisław Derehajło) teoretycznie odgrywała rolę języczka u wagi. Na początku maja doszło do nieoczekiwanego zwrotu akcji, gdyż dwóch radnych opuściło PiS i podjęło decyzję o współpracy z Koalicją Obywatelską i Trzecią Drogą. W ten sposób utworzyła się nowa 16-osobowa większość składająca się z radnych KO, TD i niezrzeszonych. Podsumowując, PiS będzie samodzielnie rządziło w czterech województwach, natomiast KO wraz z innymi ugrupowaniami będzie współrządziła w dwunastu województwach.
Kto tak naprawdę wygrał wybory do sejmiku wojewódzkiego? Nie da się wskazać konkretnego zwycięzcy, co też jest charakterystyczną cechą wyborów samorządowych. PiS może być na ogół zadowolone ze swojego wyniku i zachowania władzy w kluczowych dla nich województwach. Tym bardziej, że przed wyborami często spekulowano o tym, że PiS zachowa władzę jedynie w województwie podkarpackim. Przedwyborcze sondaże często dawały PiS-owi drugie miejsce z poparciem poniżej 30%. Koalicja Obywatelska może uważać się za zwycięzcę wyborów ze względu na zdobycie władzy w większej liczbie województw oraz powiększenie stanu posiadania w sejmikach wojewódzkich. W nadchodzącej kadencji KO będzie mogła współrządzić również w województwie dolnośląskim, łódzkim i śląskim. Swoje powody do radości ma również Trzecia Droga, która zgarnęła przyzwoitą liczbę mandatów w sejmikach wojewódzkich i utrzymała
poparcie z wyborów parlamentarnych. Za to powody do niepokoju ma Lewica, która zaliczyła spadek procen-towej liczby głosów w porównaniu do październikowych wyborów. W nowej kadencji będzie miała jedynie ośmiu radnych w sejmikach wojewódzkich i tylko jeden radny bę-dzie odgrywał kluczową rolę w tworzeniu większości – mowa tu o województwie łódzkim. Konfederacja może odnieść wrażenie, że poparcie się ustabilizowało na poziomie lekko powyżej 7%. Stowarzyszenie „Bezpartyjni Samorządowcy” mogą mieć poczucie niedosytu, ponieważ nie tylko zmniejszyli swój stan posiadania w sejmikach, ale stracili wpływ na zbudowanie większości w sejmiku dolnośląskim.
Po trzecie: w miastach nie brakowało małych i dużych sensacji
Przed pierwszą turą wyborów samorządowych największe emocje budziły wybory na prezydenta Warszawy, Krakowa i Wrocławia. Wybory w stolicy rozstrzygnęły się już w pierwszej turze i zakończyły się zwycięstwem dotychczasowego prezydenta Rafała Trzaskowskiego (KO) z wysokim poparciem 57,41%. Kolejne miejsca zajęli Tobiasz Bocheński (PiS) – 23,10%, Magdalena Biejat (Lewica) – 12,86% i Przemysław Wipler (Kon-federacja) – 4,45%. Wynik wyborów nie był wielkim zaskoczeniem, ale do końca nie było przesądzone, czy wybory zakończą się po pierwszej turze i w grze pozostawało pytanie, komu przypadnie drugie miejsce. Znacznie ciekawiej zrobiło się w Krakowie, gdzie roz-strzygnięcie nastąpiło dopiero po drugiej turze. Przedwyborcze sondaże dawały duże szanse na zwycięstwo Łukasza Gibały (bezpartyjny, Kraków dla Mieszkańców), a drugie miejsce przypadało albo Aleksandrowi Miszalskiemu (KO) albo Łukaszowi Kmicie (PiS). Wyniki pierwszej tury przyniosły niemałe zaskoczenia, bo wbrew sondażom, wygrał Aleksander Miszalski (KO) z wynikiem 37,21%. Łukasz Gibała zajął drugie miejsce, zdobywając 26,79% głosów. Druga tura była jeszcze bardziej zacięta, a sondażowe wyniki exit poll jeszcze nie przyniosły rozstrzygnięcia. Po zliczeniu głosów wszystko było jasne – Aleksander Miszalski (KO) wygrał wybory na prezydenta Krakowa, pokonując Łukasza Gibałę wynikiem 51,04% do 48,96%. Różnica głosów między dwoma kandydatami wyniosła zaledwie 5,5 tysiąca, co nam po raz kolejny uświadamia, że w wyborach liczy się dosłownie każdy głos. Działo się także we Wrocławiu, gdzie walka o urząd prezydenta rozstrzygnęła się również po drugiej turze. Naprzeciwko siebie stanęli Jacek Sutryk (bezpartyjny z poparciem KO i Lewicy) oraz Izabela Bodnar (Polska 2050). Wyniki drugiej tury wyborów na prezydenta Wrocławia przyniosły niemałe zaskoczenia, bo spodziewano się bardziej wyrównanej liczby głosów. Ostatecznie Jacek Sutryk zdecydowanie pokonał Izabelę Bodnar, a ich wyniki rozłożyły się w stosunku 68,29% do 31,71%. Co ciekawe, kandydatka Polski 2050 w drugiej turze uzyskała mniej głosów niż w pierwszej. Wielu prezydentów dużych miast wygrało wybory w pierwszej turze, np. w Białymstoku – Tadeusz Truskolaski (KO), w Łodzi – Hanna Zdanowska (KO), w Gdańsku – Aleksandra Dulkiewicz (KO), w Katowicach – Marcin Krupa (bezpartyjny), w Lublinie – Krzysztof Żuk (bezpartyjny).
Po drugiej turze rozstrzygnęły się wybory na prezydenta w miastach, m.in. Poznań, Rzeszów, Kielce, Zielona Góra, Olsztyn, Gdynia, Toruń, Częstochowa, Radom.
Nie brakowało także wyborczych sensacji. Do drugiej tury nie przeszedł urzędujący od 26 lat prezydent Gdyni Wojciech Szczurek. Nowym prezydentem tego miasta została Aleksandra Kosiorek (bezpartyjna), która pokonała w drugiej turze Tadeusza Szemiota (KO). Podobna sytuacja miała miejsce w Toruniu, w którym wybory na prezydenta przegrał Michał Zaleski (bezpartyjny) po 22 latach urzędowania. Nowym prezydentem Torunia zostanie Paweł Gulewski z Koalicji Obywatelskiej. W Zakopanem również dojdzie do zmiany burmistrza. W drugiej turze Łukasz Filipowicz (bezpartyjny) zdobył większą liczbę głosów niż Angieszka Nowak-Gąsienica (PiS). Nowym prezydentem Włocławka został dotychczasowy senator Krzysztof Kukucki z Lewicy, co oznacza, że wkrótce odbędą się wybory uzupełniające do Senatu w okręgu włocławskim. Do niespodzianki doszło także w Legionowie, w którym Bogdan Kiełbasiński (TD) pokonał dotychczasowego prezydenta Romana Smogorzewskiego popieranego przez Platformę Obywatelską. Jednym z przykła-dów najbardziej wyrównanych wyników w drugiej turze jest miasto Gliwice, w którym wygrała Katarzyna Kuczyńska-Budka (KO), pokonując Mariusza Śpiewoka (bezpartyjny) i zdobywając zaledwie o 540 głosów więcej od niego. Konfederacja będzie miała swojego prezydenta w Bełchatowie. Patryk Marjan (Nowa Nadzieja) zwyciężył w drugiej turze, pokonując Mariolę Czechowską (bezpartyjna) wynikiem 62,89% do 37,11%. Prawo i Sprawiedliwość będzie miało swoich prezydentów, m.in. w Siedlcach (Tomasz Hapuno-wicz) i Jastrzębiu-Zdroju (Michał Urgoł).
Podsumowanie
Wybory samorządowe wyraźnie pokazały, że rozkład poparcia dla ugrupowań poli-tycznych praktycznie się nie zmieniły. Mamy do czynienia z utrzymaniem trendu po paź-dziernikowych wyborach parlamentarnych. Największe emocje budziły wyniki wyborów do sejmiku wojewódzkiego, ponieważ do samego końca nie było wiadomo, ile sejmików przypadnie PiS-owi, a ile partii obecnej koalicji rządzącej. Praktycznie każde ugrupowanie polityczne może ogłosić swój sukces. PiS może pochwalić się najwyższym poparciem w wyborach do sejmików, KO – licznymi zwycięstwami w miastach, TD – dużą liczbą radnych w radach gmin, miast i miejskich, Konfederacja – utrzymaniem poparcia w trud-nych dla nich wyborach, Lewica – kilkoma prezydentami miast (Włocławek, Częstocho-wa, Będzin). Dochodzą też niepokojące sygnały o rosnącej liczbie gmin, w których zare-jestrowano po jednym kandydacie na wójta lub burmistrza. Demokracja właśnie polega na tym, że wyborcy powinni mieć do wyboru co najmniej dwóch kandydatów, nawet jak ten drugi kandydat nie będzie miał szansy na zwycięstwo. Drugi niepokojący sygnał doty-czy frekwencji, a w szczególności najmłodszej grupy wyborców. Wybory samorządowe są doskonałą okazją, aby wpłynąć na nasze najbliższe otoczenie. Stanowią też niepowtarzal-ną szansę na oddanie głosów na lokalnych działaczy i aktywistów, czy też na osoby, któ-rych znamy osobiście albo z widzenia. Niska frekwencja powinna dać politykom dużo
do myślenia i skłonić do opracowania skutecznej strategii przekonywania wyborców do udziału w różnych wyborach. Kolejny test już 9 czerwca.
Jakub Pogorzelski
* na podstawie frekwencji w wyborach do sejmików wojewódzkich
Źródło do zdjęcia:
https://bi.im-g.pl/im/0c/6f/1d/z30865164AMP,Wybory-samorzadowe-2024.jpg
Komentarze
Prześlij komentarz