Na wysypisku śmieci
Czy ktoś wciąż dzwoni na infolinie?!- zastanawiam się czytając w Notatniku Literackim
„KAPITALIZOWANIE GADULSTWA”. Autor tekstu przekonuje, że wiszenie na infolinii
wciąż jest symptomatyczne dla naszej rzeczywistości społecznej. Swoje zdanie opiera na
spostrzeżeniach kultowego już Marka Fishera i jego wydanego w 2009 „Kapitalizmu
realistycznego”.
Może należę do tych szczęśliwców, którzy nigdy nie wisieli godzinami na telefonie czekając
na odpowiedź konsultanta, albo należę po prostu do tego pokolenia, które większość
potrzebnych informacji znajduje w internecie i tam też załatwia większość spraw i dlatego
kształtowana w tekście ponowoczesna wizja końca historii zdaje mi się wyciągnięta
całkowicie z lamusa.
Oczywiście infolinie, tradycyjne biura rodem z Fight Clubu nie zniknęły i wciąż stawia
się smutne, przeszklone wieżowce, jednak mam nieodparte wrażenie, że mimo
niezmienionej od 2009 roku fasady nastroje społeczne jak i scena polityczna zaczęły
radykalnie się zmieniać. Po wzroście populistycznej gorączki w europie, szturmie na
Kapitol czy wybuchu wojny na Ukrainie nie słychać już w ogóle słynnej jeszcze kilka lat
temu frazy z Kapitalizmu Realistycznego (przypisywanej zarówno Fredericowi Jamesowi
jak i Slavojowi Žižkowi): „łatwiej wyobrazić sobie koniec świata niż koniec kapitalizmu”.
https://atlasofplaces.com/atlas-of-places-images/ATLAS-OF-PLACES-DAVID-FINCHER-FIGHT-CLUB-IMG-3.jpg
Wczesne przejawy pewnych przemian widać już w serialu House of Cards, który warto
przypomnieć, że w tym roku obchodził dziesięciolecie, gdzie jedna z głównych bohaterek
zmieniając redakcję (z tradycyjnej gazety papierowej na cyfrowy portal informacyjny)
zamiast w szeregu typowych ściśniętych biurek i masy głów dymiących nad komputerami,
które oglądała dotychczas, znajduje się przestrzennym biurze, gdzie każdy pracuje jak mu
wygodnie. Podobnie jak ma to miejsce w biurach gigantów z Doliny Krzemowej, w
przeciwieństwie do tych z Wall Street z lat 80-tych, które są emblematyczne dla
Fisherowskiego „rynkowego stalinizmu”.
Potrzeba było jednak wielu lat, żeby to co było jedynie „hipsterską” ciekawostką zaczęło
kształtować otaczający nas świat. Według Banku Światowego cyfrowa ekonomia stanowi
już ponad 15% światowego PKB, a WEF szacuje, że 70% nowej wartości tworzonej w
nadchodzącej dekadzie będzie oparte na platformowych modelach biznesowych z obsługą
cyfrową. Nie bez kozery niektórzy teoretycy, w tym były minister finansów Grecji Janis
Warufakis mówią o czekającym nas technofeudalizmie, czyli uwłaszczeniu świata przez cyfrowych gigantów pokroju Meta czy Google.
Pojęcie to jednak zdaje się fragmentaryczne i wybiórcze. Jak powiedziała w jednym z
wywiadów pisarka Dorota Masłowska: „Żyjemy w nadprodukcji śmieci, danych
i wizerunków”. Czas zdaje się zawisł gdzieś pomiędzy znaną nam gospodarką o modelu
liniowym, a czymś zupełnie nowym i nieznanym. Z jednej strony widzimy papierowe słomki
czy płócienne torby na zakupy, a z drugiej obserwujemy pojawianie się jeszcze bardziej
okrutnych dla klimatu wynalazków jak jednorazowe e-papierosy. Każda pozytywna zmiana
zdaje się, więc wciąż sabotowana przez nieumarłe, wsteczne tendencje. Generują one wciąż
wizje ostatecznych postaci wolnorynkowej ekonomii, gdzie wszelkie bariery stają się
marginalne, a produkcja może być wręcz nieskończona. Jednak kiedy marzymy tak sobie o
nieograniczonym wirtualnym świecie coraz głośniej znać daje o sobie ten aktualny, wszakże
wciąż pojawiają się informacje o rekordowych temperaturach czy o utraconej szansie na
odwrócenie efektów zmian klimatycznych.
https://images.squarespace-cdn.com/content/v1/5c65956894d71ac4b16937e8/1649276820224-DJKZQC9RGPJ289W9OYQV/7.png
Koniec świata jednak jak już stwierdzili wspomniani teoretycy jest, gdzieś wpisany w nasze
myślenie i zdaje się, że bardziej namieszał w nim okres pandemii. Dopiero nagłe
zatrzymanie obiegu gospodarczego, paraliż całego życia społecznego i idące za tym skutki
zobrazowały namacalnie możliwość innej rzeczywistości. Niezniszczalny dotychczas uścisk,
optymistycznej z dzisiejszego punktu widzenia, wizji wolnorynkowej hegemonii rozluźnił
się i do głosu doszły demony przeszłości.
Można powiedzieć, że żyjemy obecnie w dość mglistym i nieprzeniknionym splocie
rozmaitych wizji. Z jednej strony mamy nieumarła duchologię oferującą nam eskapizm w
postaci sentymentalizmu i nostalgii wokół utraconych wizji przyszłości, z drugiej
klimatyczny i polityczny fatalizm, z trzeciej nowy feudalizm połączony poniekąd z
proponowaną przez UE koncepcję gospodarki o obiegu zamkniętym, która konfrontowana
jest z nieumarłym „amerykańskim snem” i z czwartej jeszcze pojawiają się w głównym
nurcie co jakiś czas zjawiska, których trudno byłoby spodziewać się w poprzednich latach
jak strajk scenarzystów czy postępujące uzwiązkowienie wśród pracowników korporacji
takich jak Starbucks.
Faktycznie, więc owa nadprodukcja zdaje się nabierać monstrualnych wymiarów.
Znajdujemy się na wysypisku historii i intuicja podpowiada, że na nim należy szukać
właśnie odpowiedzi na palące pytania, które rozważane będą w następnych artykułach.
ŹRÓDŁA:
https://notatnikliteracki.pl/felietony/nie-ma-nikogo-kto-moglby-cos-zrobic-nawet-gdyby-
mogl-kapitalizowanie-gadulstwa/?
fbclid=IwAR2qBRXLVKmUOXTc39La_Ph_cjsRT7ZSEJhDxUySSyhj-7bxuK31V3V3XA4
https://twojstyl.pl/artykul/zyjemy-w-nadprodukcji-smieci-danych-i-wizerunkow-dorota-
maslowska-o-szukaniu-szczescia-na-wysypisku-bzdur,aid,3616
https://www.weforum.org/agenda/2022/08/digital-trust-how-to-unleash-the-trillion-
dollar-opportunity-for-our-global-economy/#:~:text=The World Bank estimates that,faster than physical world GDP.
https://intelligence.weforum.org/topics/a1Gb0000001SH21EAG
https://public.wmo.int/en/media/news/september-smashes-monthly-temperature-record
https://climate.nasa.gov/faq/16/is-it-too-late-to-prevent-climate-change/



Komentarze
Prześlij komentarz